Pacjenci chętniej wybierają rehabilitację prywatną niż tę proponowaną przez NFZ. Dlaczego tak się dzieje ?. O tym w poniższym artykule.

 

Szacuje się, że pacjenci wydają na rehabilitację pięć razy więcej niż Narodowy Fundusz Zdrowia. A zgodnie  z danymi GUS Polacy wydają na rehabilitację ok. 10 miliardów zł rocznie, przy czym ZUS jedynie 2 miliardy. Przyczyny można doszukiwać się w wydłużającym się czasie oczekiwania na zabiegi. Na inne usługi w zakresie medycyny nie ma takich kolejek jak na rehabilitacje. Jeśli pacjent wybierze drogę proponowaną przez NFZ musi udać się do publicznej służby zdrowia, stanąć w kolejce, żeby dostać się do lekarza rehabilitacji, który zleci odpowiedni zabieg. Następnie musi zapisać się na rehabilitację i znów stanąć w kolejce. Lekarzy rehabilitacyjnych w Polsce jest wciąż za mało bo jedynie 1500 a fizjoterapeuci są nadal tylko wykonawcami.

 

Sprawdź także: dofinansowane szkolenie dla fizjoterapeutów Kinetic Control

 

Największą ilość osób oczekujących w kolejce stanowią pacjenci z urazami lub chorobami narządów ruchu, bólami kręgosłupa, zwyrodnieniami i zapaleniami stawów oraz osoby ze stwardnieniem rozsianym czy po udarze mózgu.
Osoby po złamaniach np nogi powinny rozpocząć rehabilitację od razu po zdjęciu gipsu jednak w praktyce są tak długie kolejki, że pacjent często decyduje się iść prywatnie niż korzystać z NFZ.
Szacuje się, że zarówno ZUS jak i pracodawcy są stratni na około 6 miliardów rocznie. Dlaczego? Gdyby pacjentowi udało się szybciej dostać do fizjoterapeuty, szybciej wróciłby do dobrego stanu zdrowia a następnie do pracy.
W Polsce nadal znacznie więcej jest zabiegów fizykoterapii w stosunku do zabiegów ruchowych. Przyglądając się danym NFZ ok 130 mln wydawane jest na zabiegi fizykoterapii co daje obraz, że średnio pacjent ma około 3 takich zabiegów rocznie. System leczenia w Polsce i na świecie znacznie się  różni m.in. tym, że na świecie 90 % to rehabilitacje manualne i leczenie ruchem, w Polsce większość zabiegów stanowią  wciąż jedynie zabiegi fizykoterapii.
Pośrednio problem mógłby być częściowo rozwiązany poprzez zmianę płatności. W innych państwach system płatności rozwiązany jest tak, że płatnik płaci ryczałt za okres, w którym przechodzi rehabilitację, w Polsce jest to nadal opłata za każdy zabieg osobno. Co więcej za granicą fizjoterapeuta dostaje wskazania i przeciwwskazania od kardiologa i neurologa i na ich podstawie dobiera terapię, co znacznie skraca kolejkę na rehabilitację. Błędem też jest obowiązek codziennego stawiania się na zabiegi. Pacjent otrzymuje przypuśćmy 10 zabiegów i uczęszcza na nie codziennie, po czym kończy terapię i nic dalej nie robi, ból powraca. Zamiast tego można byłoby wprowadzić leczenie i instruktaż np pacjent uczęszcza na 5 zabiegów a następnie otrzymuje zalecenia jakie ćwiczenia ma robić w domu, dzięki czemu następuje kontynuacja rekonwalescencji, a następnie po dwóch tygodniach zglasza się na wizytę kontrolną aby sprawdzić postępy i poprawność wykonywanych ćwiczeń.
 

Pacjenci chętniej wybierają rehabilitację prywatną niż tę proponowaną przez NFZ. Dlaczego tak się dzieje ?. O tym w poniższym artykule.

 

Szacuje się, że pacjenci wydają na rehabilitację pięć razy więcej niż Narodowy Fundusz Zdrowia. A zgodnie  z danymi GUS Polacy wydają na rehabilitację ok. 10 miliardów zł rocznie, przy czym ZUS jedynie 2 miliardy. Przyczyny można doszukiwać się w wydłużającym się czasie oczekiwania na zabiegi. Na inne usługi w zakresie medycyny nie ma takich kolejek jak na rehabilitacje. Jeśli pacjent wybierze drogę proponowaną przez NFZ musi udać się do publicznej służby zdrowia, stanąć w kolejce, żeby dostać się do lekarza rehabilitacji, który zleci odpowiedni zabieg. Następnie musi zapisać się na rehabilitację i znów stanąć w kolejce. Lekarzy rehabilitacyjnych w Polsce jest wciąż za mało bo jedynie 1500 a fizjoterapeuci są nadal tylko wykonawcami.

Największą ilość osób oczekujących w kolejce stanowią pacjenci z urazami lub chorobami narządów ruchu, bólami kręgosłupa, zwyrodnieniami i zapaleniami stawów oraz osoby ze stwardnieniem rozsianym czy po udarze mózgu.

Osoby po złamaniach np nogi powinny rozpocząć rehabilitację od razu po zdjęciu gipsu jednak w praktyce są tak długie kolejki, że pacjent często decyduje się iść prywatnie niż korzystać z NFZ.

Szacuje się, że zarówno ZUS jak i pracodawcy są stratni na około 6 miliardów rocznie. Dlaczego? Gdyby pacjentowi udało się szybciej dostać do fizjoterapeuty, szybciej wróciłby do dobrego stanu zdrowia a następnie do pracy.

W Polsce nadal znacznie więcej jest zabiegów fizykoterapii w stosunku do zabiegów ruchowych. Przyglądając się danym NFZ ok 130 mln wydawane jest na zabiegi fizykoterapii co daje obraz, że średnio pacjent ma około 3 takich zabiegów rocznie. System leczenia w Polsce i na świecie znacznie się  różni m.in. tym, że na świecie 90 % to rehabilitacje manualne i leczenie ruchem, w Polsce większość zabiegów stanowią  wciąż jedynie zabiegi fizykoterapii.

Pośrednio problem mógłby być częściowo rozwiązany poprzez zmianę płatności. W innych państwach system płatności rozwiązany jest tak, że płatnik płaci ryczałt za okres, w którym przechodzi rehabilitację, w Polsce jest to nadal opłata za każdy zabieg osobno. Co więcej za granicą fizjoterapeuta dostaje wskazania i przeciwwskazania od kardiologa i neurologa i na ich podstawie dobiera terapię, co znacznie skraca kolejkę na rehabilitację. Błędem też jest obowiązek codziennego stawiania się na zabiegi. Pacjent otrzymuje przypuśćmy 10 zabiegów i uczęszcza na nie codziennie, po czym kończy terapię i nic dalej nie robi, ból powraca. Zamiast tego można byłoby wprowadzić leczenie i instruktaż np pacjent uczęszcza na 5 zabiegów a następnie otrzymuje zalecenia jakie ćwiczenia ma robić w domu, dzięki czemu następuje kontynuacja rekonwalescencji, a następnie po dwóch tygodniach zglasza się na wizytę kontrolną aby sprawdzić postępy i poprawność wykonywanych ćwiczeń.